Przejdź do głównej zawartości

,,Pamiętnik księgarza" czyli oczami drugiej strony

Miłośnicy czytania książek w podróży nigdy się nie nudzą. 
W czasach, kiedy podróżowanie pociągiem nie było ryzykowne (2019 rok) bardzo często bywałam na dworcu Centralnym. Praktycznie raz na dwa tygodnie pędziłam po pracy na peron by wsiąść w pociąg i odwiedzić dom rodzinny. Czasem, kiedy pociąg miał opóźnienie znajdowałam czas, aby odwiedzić księgarnię Świat Książki na dworcowej hali. 

I tak któregoś razu zaopatrzyłam się w książkę pod tytułem ,,Pamiętnik księgarza od Wydawnictwa Insignis.



Nie oczekiwałam wiele po tej pozycji, spodziewałam się łatwej i szybkiej lektury akurat na półtorej godziny, które miałam spędzić w pociągu.

,,Młody Szkot pod wpływem impulsu przejmuje podupadły antykwariat i postanawia rozkręcić ów bez wątpienia niełatwy interes. Jak się okazuje, decyzja ta wywraca jego życie do góry nogami.
Poznajcie Shauna Bythella, księgarza, bibliofila i wyjątkowego mizantropa ze szkockiego miasteczka Wigtown. Prowadzi tu swój antykwariat, którego niezliczone półki uginają się pod ciężarem tysięcy książek. Wśród nich można znaleźć wszystko: od szesnastowiecznej Biblii po pierwsze wydania powieści Agathy Christie. Raj dla miłośnika książek? Cóż… prawie.
W swoich szczerych, sarkastycznych i przezabawnych zapiskach dokumentuje obfitujące we wzloty i upadki codzienne życie księgarza: utarczki z wrednymi klientami, problemy z ekscentrycznym personelem, frustracje z powodu chronicznie pustej kasy, podróże do najodleglejszych zakątków Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu książkowych skarbów, emocje towarzyszące niespodziewanym znaleziskom, uroki małomiasteczkowego życia… O tym wszystkim przeczytacie w pełnym szkockiego poczucia humoru Pamiętniku księgarza.”

Zawsze chciałam poznać jak to wygląda z tej drugiej strony lady i dzięki ,,Pamiętnikowi księgarza” w końcu miałam okazję. Czy udaną?
Ciężko określić jednoznacznie. Z jednej strony pełne ironii i szczerości anegdotki z życia autora poprawiają humor domieszką szkockiego humoru. A z drugiej w książce mało się dzieje, a opowieści z życia księgarza wydają się być dość hermetyczne, a czasem nudnawe.

,,W dziale z książkami dla dzieci zawsze panuje bałagan. Ile byśmy nie sprzątali, porządku nie da się utrzymać dłużej niż dzień czy dwa, mimo że wkładamy w to mnóstwo syzyfowego wysiłku. Choć mam ochotę je za to winić, przypuszczam, że dzieci po prostu już tak mają. Widok malucha całkowicie pogrążonego w lekturze daje mi jednak odrobinę nadziei, że przyszłość branży księgarskiej nie maluje się w aż tak ponurych barwach.”

Rozbawiły mnie fragmenty o upartych klientach, którzy mylą tytuły i autorów, którzy wchodzą do księgarni po to tylko by skryć się przed deszczem albo którzy kupują książki tylko po to by się nimi pochwalić. Historie ludzi, do których autor jeździ nawet w najdalsze zakątki także przypadły mi do gustu. Były jak tchnienie historii w monotonię dni spędzanych przez Shauna między półkami swojej księgarni. Jednakże finansowe podsumowanie każdego dnia utwierdziło mnie w przekonaniu, że prowadzenie własnej księgarni to nie łatwy kawałek chleba. Autor szczerze podchodzi do swojego zajęcia i przedstawia je w dość prześmiewczy sposób. Księgarsko-czytelniczy humor to coś to w tej książce wyszło znakomicie.



Całości pomagał fakt, że autor swoim codziennym życiem z księgarni dzieli się w mediach społecznościowych (facebook i instagram), gdzie pokazuje nie tylko kolekcjonerskie (prawie)perełki, ale też swoich pracowników, wycieczki po nowe zdobycze, pocztówki które wysyłają mu ludzie z całego świata i koty, które zamieszkują to cudownie klimatyczne miejsce.
Księgarnia Shauna jest jednym z tych miejsc, które kiedyś chciałabym odwiedzić by spędzić w niej trochę czasu. I to nie dlatego, że jest tam po prostu ładnie i fotogenicznie, ale głównie po to by móc zamienić z autorem choć kilka zdań i kupić jakąś książkę, tam w ramach pamiątki i po to by wziąć udział w organizowanym przez nich festiwalu.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z profilu autora książki @bookshopwigtown


Wszystkie zdjęcia pochodzą z profilu autora książki @bookshopwigtown



Myślę, że czas spędzony z tą książką nie był stracony, jednak spodziewałam się czegoś więcej. Szybkie przeczytanie książki nie wynagrodziło mi samej łatwości w przeskakiwaniu ze strony na stronę, ale za jedno na pewno należy się tej książce ogromy plus. Styl autora jest wyśmienity. Kwiecisty, ale nie przesadzony co sprawia, że tę książkę można pochłonąć z samą tylko przyjemnością czytania w tak pięknym i przyjemnym stylu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bez oklasków" czyli Jan Englert szczerze o sobie!

Polubiłam w tej książce to, że jest ona żywą historią, niejako zobrazowaniem wydarzeń i chronologii Polskiej Sceny Teatralnej i Filmowej. I polubiłam też te uczucia, które we mnie wywołała – przypomniała mi bowiem jak bardzo lubię teatr i jak bardzo lubię być nie tylko widzem. Był przecież czas, kiedy z teatrem wiązałam swoją przyszłość a pozalekcyjną część swojej edukacji spędzałam właśnie w kołach teatralnych i grupie aktorskiej. Jan Englert w rozmowie z Kamilą Drecką przedstawił ciekawy punkt widzenia. Swój punkt widzenia na świat, który warto poznać i to w tej książce jest równie ważne jak sama otoczka rzeczowego i dobrze przygotowanego wywiadu. Napisanie recenzji „Bez oklasków” zajęło mi okrutnie dużo czasu, głównie ze względu na to, że nie mogłam patrzeć w ekran laptopa dłużej niż piętnaście minut, ale też dlatego, ciężko mi było zebrać po niej myśli. Sama rozmowa wywołała u mnie całą kaskadę przeróżnych odczuć od radości po nostalgię. „Jan Englert mówi o sobie, że jest złożony

[książka a ekranizacja #2] ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"

Czytając ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” wiedziałam, że za zapowiadany na okładce zabiorę się niemalże od razu po przeczytaniu książki. Tak faktycznie zrobiłam więc korzystając z wolnej chwili zapraszam Was na drugi post z zaczętej rok temu serii [książka a ekranizacja] Ten tytuł był już w mojej świadomości od dość dawna, a już zwłaszcza jeśli chodzi o film, który na liście netflixa przewijał się u mnie więcej niż kilka razy. Zawsze jednak wzbraniałam się przed obejrzeniem, bo przecież najpierw czytam książki a dopiero później oglądam ich filmowe obrazy i gdy natrafiłam w wakacje na książkowy kiermasz booksale.pl a w jego asortymencie znalazłam egzemplarz „Miłośników..)” to sami wiecie… On sam praktycznie załadował się do mojej zakupowej torby. Nie wiem tylko dlaczego z przeczytaniem zwlekałam aż do jesieni, chyba podświadomie czułam, że ten tytuł potrzebuje odpowiedniego klimatu i nastroju by odebrać go w całej swojej wspaniałości. To samo okaza

[RECENZJA PATRONACKA] "Wszystko już było" Marta Lenkowska

No i stało się! Debiut literacki Marty Lenkowiskiej już śmiga na rynku wydawniczym zbierając same pozytywne opinie. To dla mnie książka wyjątkowa pod wieloma względami, między innymi dlatego, że to także mój… DEBIUT PATRONACKI! Tak, dobrze czytacie, moje logo po raz pierwszy pojawiło się oficjalnie na okładce książki, którą możecie już zamawiać w księgarniach! A jeśli chcecie dowiedzieć się co mnie w tej książce dodatkowo ujęło to zapraszam na szczerą recenzję patronacką :) Przypomnij sobie kiedy ostatnio przygniotło Cię poczucie bezradności i okrutnej pustki. Przypomnij sobie i chodź ze mną w podróż do pachnącej i słonecznej Portugali. Zobaczymy blaski i cienie sławy, odtworzymy rodzinne więzi, naprawimy błędy przeszłości i na nowo pokochamy… siebie, innych, miejsca i smaki. Zobaczymy przemiany na lepsze i gorsze, będziemy świadkami dowodów ludzkiej dobroci. Powtarzaj za mną „Wszystko już było” , ale może być raz jeszcze. „Częściowa utrata pamięci to przekleństwo czy błogosławieństwo?