To książka, która przypomina o tym, jaka cienka granica leży między uwielbieniem a fanatyzmem. Przypomina, by nawet zaufanie miało swoje krawędzie i wreszcie uświadamia, że ,,jedyna historia jaką warto opowiadać, to prawda”. Słysząc określenie ,,young adult” i ,,literatura młodzieżowa” moja twarz przybiera minę pod tytułem ,,ktoś obok gotuje kalafior”. Jestem bardziej niż ostrożna sięgając po książki kierowane do tej grupy wiekowej, bo wiem, że mogę w nich nic dla siebie nie znaleźć a nawet bardziej – mogę się mocno zawieść. ,,To wszystko prawda” od początku bardzo mnie do siebie zachęcała. Nęciła mnie z półki, odkąd tylko wypakowałam ją z przesyłki ze sklepu znak.com i gdy już ją zaczęłam, musiałam ją sobie odpowiednio dozować, by nie skończyć jej za szybko. Znacie to uczucie, że jednocześnie chcecie i nie chcecie skończyć danej książki? Czytając powieść Lygii Day Penaflor to uczucie towarzyszyło mi przez całą lekturę. Ale od początku. ,,Powieść Fatimy Ro ,,Pod prąd” zachwyciła czytel...