Przejdź do głównej zawartości

Parę książek temu.

Na początku grudnia zeszłego roku postawiłam sobie wyzwanie. ,,Minimum jedna książka miesięcznie". I tak trwam sobie w tym postanowieniu, pochłaniam kolejne tytuły i regularnie je recenzuje. Efekty na bieżąco można zobaczyć na moim profilu lubimyczytać.pl 
W styczniu natomiast podjęłam wyzwanie czytelnicze na facebooku [KLIK] dzięki czemu nie mam już dylematów pod tytułem ,,jaką książkę przeczytać jako następną" a wierzę, że większość z nas, czyelników taki problem ma. W końcu ,,tyle książek a tak mało czasu" ;)

Dziś o lekturach z grudnia i stycznia.

Grudzień:

,,Wielki Ogarniacz Życia czyli Jak być szczęśliwym nie robiąc niczego."

Problemy dnia codziennego. Każdy się z nimi boryka, nie ukrywajmy. Nie ważne czy mówimy o wciskaniu przycisku ,,drzemka” 300000 raz pod rząd w poniedziałkowy ranek czy ,,marnujemy” kolejny tydzień na ulubiony serial. Chyba każdy przeżył też jakąś ,,przypałową” sytuację. Pani Bukowa w swoim (nie)poradniku daje nam dowód, że nie my pierwsi i nie ostatni ;) Pomiędzy komiksami z facebooka, ze znanymi i lubianymi powiedzonkami i dowcipami, spotykamy się z prawdą, do której czasem ciężko nam się przyznać. Lenistwo to przecież jeszcze nie grzech! Wielki Ogarniacz Życia pokazuje nam jak nie robić wszystkich tych rzeczy, jednocześnie dając do zrozumienia, że tak jak jest, też może być dobrze. W końcu nie każdy lubi wychodzić ze swojej strefy komfortu, czy żyć na pokaz. Powiedzmy sobie szczerze, nie dla wszystkich diety, moda i porządek, ale każdy może czasem poudawać, że coś w sobie lub w swoim życiu zmienia. Myślę, że nie ma co doszukiwać się tu głębszego sensu, ta książka jest po prostu świetnym przecinkiem między lekturami. Zabawna, brutalnie szczera o nas samych. Nie ma tu poważnych tematów, wszystko jest przyziemne, ale mimo to gdzieś zawsze poukrywane w pozorach normalności. A przecież ,, to co normalne dla pająka, jest chaosem dla muchy” :) 

Przeczytana przeze mnie bardzo szybko, zaledwie w 1 dzień i 30 minut. Ale mimo to, nie jest książką naraz więc chętnie do niej wrócę za jakiś czas. A do tego- nie mogę się doczekać chwili, kiedy 2 część wpadnie mi w łapki. Zdecydowanie polecam, wszystkie poradniki życiowe od celebrytów mogą się schować!
7/10 gwiazdek.


Styczeń:

,,Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym"

Co można powiedzieć o ,,Miłości z kamienia”... Jest to jedna z najbardziej dosadnych książek, jakie kiedykolwiek czytałam. Traktuje o miłości, przywiązaniu i wielkim strachu. Mimo głównego tematu, jakim jest życie z korespondentem wojennym jest przy tym powieścią uniwersalną, w której możemy znaleźć zarówno rozterki moralne jak i odniesienia historyczne. Ale od początku. 

Autorką książki ,,Miłość z kamienia, życie z korespondentem wojennym” jest Grażyna Jagielska. Żona znanego dziennikarza, korespondenta wojennego, Wojciecha Jagielskiego. Razem przeżyli 53 wojny. Grażyna opisuje ogromny fragment swojego życia, uchyla nam, czytelnikom, sekretów z ich wspólnego życia. Wspólnego chociaż w większości przeżytego oddzielnie. Miłość z kamienia rozpoczyna się w momencie, w którym Wojciech Jagielski przywozi Grażynę do kliniki psychiatrycznej z objawami stresu pourazowego. W ośrodku poznajemy też Lucjana, Polaka, który w ośrodku był już wcześniej. Grażyna trafia tam, mimo że sama przeżyła wojnę tylko raz a to jej mąż wyjeżdżał, ryzykował i był w centrum wydarzeń wojen i rebelii. To on spotykał się z watażkami, mordercami i przywódcami i to on, w teorii, powinien odczuć tego skutki w postaci tej choroby. Tak się jednak nie stało. Grażyna z każdym dniem rozłąki, z każdym wyjazdem Wojtka przeżywała te same wojny, zostawiona sama sobie, zupełnie samotna, powoli staczając się apatię i dalej w zespół stresu pourazowego. Skulona na podłodze pod kuchenką, odbierała zmyślone telefony z informacją o śmierci jej męża. W szalonych myślach prowadziła na ten temat całe dialogi a informacje o śmierci były za każdym razem inne. W myślach nawet prowadziła życie, stopniowo odsuwając się od życia codziennego, takiego rzeczywistego. Zatracała kontakty, zatracała przyjaźnie. W którymś momencie zdała sobie sprawę z tego, że zatraciła również życie zawodowe, a ze swoją przyjaciółką nie miała kontaktu przez ponad 2 lata. Jak do tego doszło? Na pewno ,,pomogły” jej opowieści Wojtka, który wracając z podróży opowiadał jej ze szczegółami krwawe wydarzenia. Gwałty, morderstwa i wybuchy towarzyszyły im nawet podczas wspólnych aktywności. Historie z wojen mieszają się z historiami Lucjana i opowieściami o staraniach normalnego życia. Historie o sadzeniu kwiatów w ogrodzie przeplatają się z historiami o szale, strachu i rozpaczy. Nie do pomyślenia a jednak dla nich była to przykra codzienność. Liczne nagrody i wyróżnienia Wojtka nie były w stanie wynagrodzić Grażynie czasu spędzonego osobno, w strachu, że jej mąż już nigdy nie wróci do domu. Doszło nawet do sytuacji, w której Grażyna zawiózłszy swoje dziecko do szpitala, zapytana o ojca dziecka odpowiedziała, że ojciec zginął na wojnie. Ale w książce pojawiają się historie, w których oboje próbują odbudować łączące ich uczucie- historii o najważniejszej, 54 wojnie, którą stoczyli między sobą. Opis dwóch wojen, na które wyruszyli razem daje nadzieje. Pierwsza, którą obserwowali z daleka, z łodzi na jeziorze, słuchając tylko odległych wybuchów i druga, która przerwała ich wspólną podróż, wypełniona niebezpiecznymi sytuacjami jak przebieganie przez linię frontu. To właśnie ta druga najbardziej uświadamia Grażynie co w pracy korespondenta najbardziej się liczy i co w niej pociąga. Adrenalina, świadomość bycia w centrum wydarzeń, świadomość, że jest się jedyną osobą, która może opisać to wszystko światu... 

Miłość z kamienia opisuje życie, śmierć, proces zapadania w chorobę psychiczną, proces wychodzenia z tej choroby, zawód korespondenta wojennego. Jest powieścią uniwersalną, ale jakże dosadną, trafiającą w sedno problemu. Chwyta za serce, ściska, miażdży je i wyciąga gardłem wśród łez. Czytając możemy poczuć to samo co Grażyna Jagielska. Czytając możemy przenieść się w jej świat, który wydawać by się mogło, jest fikcją a jednak to ten sam świat w którym żyjemy na co dzień. Do tej pory nie przeczytałam innej, tak wzruszającej, poruszającej i zaskakującej książki jak ta. Warto też wspomnieć, że w 2017 roku powstał film na podstawie Miłości z kamienia, za który, moim zdaniem, warto sięgnąć. Tak jak po inne książki Grażyny Jagielskiej na przykład ,,Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku.” 

Kończąc... Zdecydowanie warto przeżyć tę książkę.
10/10 gwiazdek.


,,Prywatna wojna Rosy"

Długo bałam się tej recenzji. Chociażby dlatego, że książka okazała traktować trudne tematy, duże cięższe niż przypuszczałam, a przy tym okazała się trochę nudna. Dlatego nie widziałam i do tej pory nie wiem jak to ugryźć. Ale mimo to, że książka jest miejscami nudna a nazwiska bohaterów mieszają się tak, że nie wiadomo o co chodzi to jest to książka warta polecenia.

,,Prywatna wojna Rosy” opowiada historię Rosy Canale. Jej młodość, okres buntu, jej relacje z rodzicami, znajomymi i lokalną społecznością. Od samych lat dzieciństwa towarzyszą jej krwawe, mafijne porachunki. Kalabryjska mafia to zupełnie inna bajka niż mafia sycylijska i nasza bohaterka wyraźnie to podkreśla. Poznajemy również historię każdego z członka, każdego klanu działającego w jej mieście i okolicach. Te historie towarzyszą nam wraz z podróżą bohaterki do Ameryki, podczas gdy staje na nogi, otwiera swój biznes, wychowuje córkę. Jej wywalczone życie jest niemalże sielankowe, mimo wiecznego towarzystwa mafii. Aż do momentu, w którym od śmierci dzielą ją raptem chwile. Historia wtedy raptownie zmienia swój ton, ale to i tak nie powstrzymuje Rosy. Po pewnych wydarzeniach w Niemczech postanawia znów wziąć się do pracy. Przyjeżdża do San Luca i zaczyna działać, choć bez problemów. Od tej chwili aż do końca książki mamy niesamowite obrazy walki o swoje. Historię matek pozostających w wiecznej żałobie, matek chowających swoje dzieci. Historie żon, córek, sióstr. Historie walki o sprawiedliwość i dobre imię. Od tej pory ,,Prywatna wojna Rosy” to obraz nieustannej walki kobiet o to co dawno utraciły- pewność siebie, przyjaźń i swoje miejsce. Do tej pory zastanawiam się jak można napisać książkę tak piękną, tak ciekawą i pełną woli walki a jednocześnie tak, niestety, nudną. W tej książce dobro staje do walki ze złem. Jest to książka intrygująca, poruszająca i wciągająca choć niekiedy nudząca. Kobiety, ofiary rzucają wyzwanie 'ndranghetcie.

Mimo tej nudy jest to książka warta przeczytania. 
6/10 gwiazdek.


,,Czerep mutanta"

Krótko i na temat: jeśli jesteś fanem serii i klimatu Stalkera, ta książka jest dla Ciebie. Jeśli temat jest Ci obcy albo pierwsza część nie przypadła Ci do gustu- to lepiej sobie odpuść.
Wiktor Noczkin zabiera Nas ponownie w mroczne ostępy Zony wraz ze Ślepym- stalkerem poznanym w pierwszej części. ,,Czerep Mutanta" to druga część przygód Ślepego. Nasz stalker najpierw wyrusza na Dużą Ziemię gdzie ma okazję spotkać się z rodziną i zażyć trochę ,,sielskiego spokoju". Jednak przyjemności nie trwają długo, bowiem wplątany w serię zdarzeń rozpoczyna szybko kolejną misję przy czym zmuszony jest porzucić swój pseudonim z obawy o własne życie. I tak o to mamy 442 strony wartkiej akcji, w której to towarzyszymy Ślepemu (Kulawemu) krok w krok od zagadek detektywistycznych po ryzykowanie życiem w anomaliach. Kulawy niczym stalker Pietrow co i róż wplątuje się w czasem to groteskowe, czasem niebezpieczne sytuacje, w których tylko łut szczęścia jest najczęstszym jedynym wybawieniem. Spotykamy nowe postaci, złe i dobre, ale też nie brakuje spotkać z dawnymi przyjaciółmi. 
Cała konwencja książki trzyma się kupy. Akcja jest wartka i ciekawa, postacie barwne i dobrze, wyraźnie określone. Mdłe szumowiny przeplatają się z postaciami wesołymi i barwnymi. Jednak na koniec muszę przyznać, że o tak chorych akcjach, jakie tam się czasami odbywają, to ja dawno nie czytałam i chyba znowu długo nie przeczytam. 
Książki Wiktora Noczkina mają w sobie wszystko co cenię sobie w literaturze tego gatunku. Są napisane łatwym językiem co sprawia, że czyta się szybko i przede wszystkim zrozumiale. W jego książkach jest wartka akcja i humor, nie ma natomiast rozdrabniania się na niepotrzebne bzdury i wątki. Oprócz świetnych przygód jest również bardzo dobrze zbudowany klimat i świat akcji co czyni książki jeszcze lepszymi i pozwala bardziej wczuć się w tematykę.
Polecam fanom klimatu i pierwszej części. Odradzam w pozostałych przypadkach. 
6/10 gwiazdek.

Do następnego! Devenerande.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bez oklasków" czyli Jan Englert szczerze o sobie!

Polubiłam w tej książce to, że jest ona żywą historią, niejako zobrazowaniem wydarzeń i chronologii Polskiej Sceny Teatralnej i Filmowej. I polubiłam też te uczucia, które we mnie wywołała – przypomniała mi bowiem jak bardzo lubię teatr i jak bardzo lubię być nie tylko widzem. Był przecież czas, kiedy z teatrem wiązałam swoją przyszłość a pozalekcyjną część swojej edukacji spędzałam właśnie w kołach teatralnych i grupie aktorskiej. Jan Englert w rozmowie z Kamilą Drecką przedstawił ciekawy punkt widzenia. Swój punkt widzenia na świat, który warto poznać i to w tej książce jest równie ważne jak sama otoczka rzeczowego i dobrze przygotowanego wywiadu. Napisanie recenzji „Bez oklasków” zajęło mi okrutnie dużo czasu, głównie ze względu na to, że nie mogłam patrzeć w ekran laptopa dłużej niż piętnaście minut, ale też dlatego, ciężko mi było zebrać po niej myśli. Sama rozmowa wywołała u mnie całą kaskadę przeróżnych odczuć od radości po nostalgię. „Jan Englert mówi o sobie, że jest złożony

[książka a ekranizacja #2] ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"

Czytając ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” wiedziałam, że za zapowiadany na okładce zabiorę się niemalże od razu po przeczytaniu książki. Tak faktycznie zrobiłam więc korzystając z wolnej chwili zapraszam Was na drugi post z zaczętej rok temu serii [książka a ekranizacja] Ten tytuł był już w mojej świadomości od dość dawna, a już zwłaszcza jeśli chodzi o film, który na liście netflixa przewijał się u mnie więcej niż kilka razy. Zawsze jednak wzbraniałam się przed obejrzeniem, bo przecież najpierw czytam książki a dopiero później oglądam ich filmowe obrazy i gdy natrafiłam w wakacje na książkowy kiermasz booksale.pl a w jego asortymencie znalazłam egzemplarz „Miłośników..)” to sami wiecie… On sam praktycznie załadował się do mojej zakupowej torby. Nie wiem tylko dlaczego z przeczytaniem zwlekałam aż do jesieni, chyba podświadomie czułam, że ten tytuł potrzebuje odpowiedniego klimatu i nastroju by odebrać go w całej swojej wspaniałości. To samo okaza

[RECENZJA PATRONACKA] "Wszystko już było" Marta Lenkowska

No i stało się! Debiut literacki Marty Lenkowiskiej już śmiga na rynku wydawniczym zbierając same pozytywne opinie. To dla mnie książka wyjątkowa pod wieloma względami, między innymi dlatego, że to także mój… DEBIUT PATRONACKI! Tak, dobrze czytacie, moje logo po raz pierwszy pojawiło się oficjalnie na okładce książki, którą możecie już zamawiać w księgarniach! A jeśli chcecie dowiedzieć się co mnie w tej książce dodatkowo ujęło to zapraszam na szczerą recenzję patronacką :) Przypomnij sobie kiedy ostatnio przygniotło Cię poczucie bezradności i okrutnej pustki. Przypomnij sobie i chodź ze mną w podróż do pachnącej i słonecznej Portugali. Zobaczymy blaski i cienie sławy, odtworzymy rodzinne więzi, naprawimy błędy przeszłości i na nowo pokochamy… siebie, innych, miejsca i smaki. Zobaczymy przemiany na lepsze i gorsze, będziemy świadkami dowodów ludzkiej dobroci. Powtarzaj za mną „Wszystko już było” , ale może być raz jeszcze. „Częściowa utrata pamięci to przekleństwo czy błogosławieństwo?