Przejdź do głównej zawartości

Nie zastąpi Wam terapii, ale... "Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć"

Czytanie poradników stało się ostatnio bardzo modne. I ja uległam tej modzie, niestety, albo właśnie stety, bo inaczej nie trafiłabym na „Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć”. Mimo, że nie poleciłabym tej książki osobom zmagającym się z chronicznym lękiem albo nie traktowałabym tej pozycji jako terapeutycznej, która zupełnie zabierze z czytelnika uczucie jakim jest lęk to uważam, że to trafiona pozycja, dla tych, którzy ciągle wahają się przed wzięciem życia w swoje ręce.


Nie mogłam chyba otrzymać tej książki w lepszym momencie. Zaczęłam ją czytać i z miejsca pochłonęłam praktycznie połowę jej treści zapisując w pamięci wszystkie ważne dla mnie szczegóły i rady. Wróciłam później do niej dopiero po jakimś czasie, na nowo odkrywając, że jej treść ma szczególne dla mnie znaczenie. Dzięki „Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć” nie „zaczęłam żyć”, ale pozwoliłam sobie na podjęcie kilku decyzji, na zrobienie kilku ważnych kroków a przede wszystkim skonfrontowałam się z tymi obawami, które od zawsze gdzieś mi ciążyły. Dostrzegłam je, pogodziłam się z nimi i zaakceptowałam, że nie na wszystko mam wpływ.

„Strach podcina skrzydła wszystkim niezależnie od statusu społecznego, majątku czy umiejętności. Choć generalnie łakniemy w życiu spełnienia, szczęścia i zwycięstwa, rzadko kiedy potrafimy się cieszyć tym, co mamy, zdobywamy czy osiągamy. Dr Grange przyczyn naszego niezadowolenia, braku głębokiej satysfakcji upatruje w lęku, strachu, który pozbawia nas radości, odbiera nam wiarę w siebie, niszczy zaufanie do innych i ogranicza naszą duchową wolność. Pod jego wpływem wstydzimy się siebie, albo pragniemy całkowitej kontroli nad innymi.
Autorka na przykładach zaczerpniętych z własnej praktyki zawodowej dzieli się radami i wskazówkami, które mają nam pomóc w pokonaniu lęków.”

Chciałabym zacząć od tego, że autorka faktycznie porusza przykłady ze swojej praktyki. Praktycznie większość książki to opowieści o jej doświadczeniach, to historie jej pacjentów i klientów, którzy zgodzili się na przytoczenie ich przypadków (oczywiście ze zmienionymi danymi). Lubię kiedy w literaturze tego gatunku jest dużo przykładów, pokazuje to jak faktycznie wykorzystać wiedzę zawartą na kartach książki, pokazuje że te sposoby działają a także obrazują to co nierzadko ciężko jest przedstawić przy pomocy zwykłej teorii. 

„Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć” przypadki opisane przez autorkę są przypadkami dość poważnymi. Na przykład opisany przez Dr Grange przypadek ojca, który przed strachem przed porażką i z powodu swoich niespełnionych ambicji zmusił córkę do niewyobrażalnych wysiłków na treningach sportowych, zabierając jej tym samym dzieciństwo i radość z uprawianej dyscypliny, albo przypadek kobiety sukcesu, która z zazdrości posunęła się do nieczystych zagrywek na polu zawodowym co poskutkowało zniszczoną opinią i znaczącymi zmianami w jej życiu zawodowym. Ja natomiast odniosłam tę książkę do takich mniejszych „straszków” związanych na przykład z prowadzeniem bookstagrama i muszę powiedzieć, że wiedza zawarta w „Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć” zdała swój egzamin.

„Pamiętaj, że źródłem lęku może być wszystko. Nasze umysły są w nieustannej gotowości, by generować strach, może on także pochodzić z naszych przekonań lub mentalności panującej w naszych kulturach. Nieustannie go przetwarzamy. Rozejrzyj się wokół siebie i zwróć uwagę na to, co dzieje się w twoim domu, pracy, drużynie, grupie znajomych czy przyjaźniach. Posłuchaj, w jaki sposób ludzie rozmawiają i odnoszą się do siebie. Zwróć uwagę na to, jak często rządzi nimi strach.
Kiedy zaczniesz dostrzegać działanie strachu, wtedy możesz się z nim skonfrontować.”

Podobało mi się to jak autorka odnosi się do wszystkich sytuacji, nie piętnując ich i nie oceniając. Przedstawia fakty, stawia diagnozę i podaje rady – sposoby na wyjście z sytuacji powodującej w nas lęk. Przede wszystkim nie robi tego pobieżnie, tylko dokładnie analizując przypadek, wchodząc głęboko i w każdym doszukując się drugiego dna. Co ważniejsze – ma racje, bo zazwyczaj bywa tak, że nasze lęki są podszyte innymi, często poważniejszymi strachami i to w ich pokonaniu leży klucz do sukcesu. Ale żeby to zrobić trzeba się nam z naszymi lękami zmierzyć twarzą w twarz i jak zaznaczyłam na początku – poznać je a dodatkowo zaakceptować, że istnieją rzeczy, na które nie mamy wpływu, a już zwłaszcza na te rzeczy, które mogą być częściami składowymi naszych obaw.

„Pamiętam, jak pewnego razu obserwowałam ważny mecz. W krytycznym momencie spojrzałam w prawo i zauważyłam, że mój kolega tak silnie zaciskał pięści, że aż zbielały mu knykcie. Jego wargi były ściągnięte z napięcia w cienką linię, a piersią nie poruszał oddech. Z góry zakładał niepowodzenie swojej drużyny i cierpiał z tego powodu.
Spojrzałam w lewo na drugiego kolegę. Jego dłonie były otwarte, spoczywały na poręczy naprzeciwko, oczy były skupione, ale łagodne, oddech regularny. Niemalże uśmiechał się z wdzięczności za to, czego był świadkiem. Emanował wręcz namacalnym zaufaniem i empatią wobec zawodników.
Gdzie leży przyczyna tej różnicy? Otóż drugi z kolegów akceptował, że nie ma kontroli nad wynikiem meczu. Czuł się swobodnie ze swoimi brakiem wpływu, mógł się poddać i zaakceptować go, zamiast się denerwować.”

Ogromnym atutem tej książki jest też język, którym posługuje się Dr Grange. Autorka w przystępny dla czytelnika sposób przedstawiła naukowe fakty, medyczne odniesienia no i sprawiła, że kilkukrotnie moje usta wykrzywiły się w szerokim uśmiechu. 

Myślę, że oprócz celowości tego zabiegu, by „Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć” czytało się po prostu przyjemnie, Dr Pippa Grange korzystała ze swojego olbrzymiego doświadczenia z pracy ze sportowcami i sportowymi drużynami. W jej dorobku można znaleźć między innymi wspieranie (jako psycholożka i trenerka) podczas przygotowań do rozgrywek World Cup w 2018 angielskiej drużyny piłki nożnej. Na wielkie doświadczenie autorki przemawia także jej mało przyjemna, a właściwie tragiczna przeszłość, z której udało się jej wyrwać.

„Nawet teraz nasze ciało migdałowate myśli tylko o przetrwaniu, stara się utrzymać nas przy życiu i znaleźć nam partnera o wyższym statusie genetycznym. Nie dostrzega żadnej różnicy pomiędzy dzisiejszym światem i rzeczywistością naszych przodków, którym autentycznie zagrażały drapieżniki i rywale. Więc czy stoisz w niedogodnym korku, gdzie ludzie na ciebie trąbią czy też ktoś przystawia ci nóż do gardła, reaguje równie dramatycznie, jakby twoje życie było zagrożone. Ciało migdałowate nie jest zbyt bystre.”

Jestem pewna, że ta pozycja znajdzie swoich odbiorców w każdym ze środowisk czy kultur. Choć nie zastąpi terapii i nie wytnie z nas takich uczuć jak strach i lęk to pomoże zrozumieć z czym tak naprawdę mamy do czynienia i pokaże przykładowe dalsze kroki, które możemy podjąć by zmienić nasze nastawienie.

Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu MUZA!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bez oklasków" czyli Jan Englert szczerze o sobie!

Polubiłam w tej książce to, że jest ona żywą historią, niejako zobrazowaniem wydarzeń i chronologii Polskiej Sceny Teatralnej i Filmowej. I polubiłam też te uczucia, które we mnie wywołała – przypomniała mi bowiem jak bardzo lubię teatr i jak bardzo lubię być nie tylko widzem. Był przecież czas, kiedy z teatrem wiązałam swoją przyszłość a pozalekcyjną część swojej edukacji spędzałam właśnie w kołach teatralnych i grupie aktorskiej. Jan Englert w rozmowie z Kamilą Drecką przedstawił ciekawy punkt widzenia. Swój punkt widzenia na świat, który warto poznać i to w tej książce jest równie ważne jak sama otoczka rzeczowego i dobrze przygotowanego wywiadu. Napisanie recenzji „Bez oklasków” zajęło mi okrutnie dużo czasu, głównie ze względu na to, że nie mogłam patrzeć w ekran laptopa dłużej niż piętnaście minut, ale też dlatego, ciężko mi było zebrać po niej myśli. Sama rozmowa wywołała u mnie całą kaskadę przeróżnych odczuć od radości po nostalgię. „Jan Englert mówi o sobie, że jest złożony

[książka a ekranizacja #2] ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"

Czytając ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” wiedziałam, że za zapowiadany na okładce zabiorę się niemalże od razu po przeczytaniu książki. Tak faktycznie zrobiłam więc korzystając z wolnej chwili zapraszam Was na drugi post z zaczętej rok temu serii [książka a ekranizacja] Ten tytuł był już w mojej świadomości od dość dawna, a już zwłaszcza jeśli chodzi o film, który na liście netflixa przewijał się u mnie więcej niż kilka razy. Zawsze jednak wzbraniałam się przed obejrzeniem, bo przecież najpierw czytam książki a dopiero później oglądam ich filmowe obrazy i gdy natrafiłam w wakacje na książkowy kiermasz booksale.pl a w jego asortymencie znalazłam egzemplarz „Miłośników..)” to sami wiecie… On sam praktycznie załadował się do mojej zakupowej torby. Nie wiem tylko dlaczego z przeczytaniem zwlekałam aż do jesieni, chyba podświadomie czułam, że ten tytuł potrzebuje odpowiedniego klimatu i nastroju by odebrać go w całej swojej wspaniałości. To samo okaza

[RECENZJA PATRONACKA] "Wszystko już było" Marta Lenkowska

No i stało się! Debiut literacki Marty Lenkowiskiej już śmiga na rynku wydawniczym zbierając same pozytywne opinie. To dla mnie książka wyjątkowa pod wieloma względami, między innymi dlatego, że to także mój… DEBIUT PATRONACKI! Tak, dobrze czytacie, moje logo po raz pierwszy pojawiło się oficjalnie na okładce książki, którą możecie już zamawiać w księgarniach! A jeśli chcecie dowiedzieć się co mnie w tej książce dodatkowo ujęło to zapraszam na szczerą recenzję patronacką :) Przypomnij sobie kiedy ostatnio przygniotło Cię poczucie bezradności i okrutnej pustki. Przypomnij sobie i chodź ze mną w podróż do pachnącej i słonecznej Portugali. Zobaczymy blaski i cienie sławy, odtworzymy rodzinne więzi, naprawimy błędy przeszłości i na nowo pokochamy… siebie, innych, miejsca i smaki. Zobaczymy przemiany na lepsze i gorsze, będziemy świadkami dowodów ludzkiej dobroci. Powtarzaj za mną „Wszystko już było” , ale może być raz jeszcze. „Częściowa utrata pamięci to przekleństwo czy błogosławieństwo?