Przejdź do głównej zawartości

,,Morderczynie i psychopatki" psychologiczny portret kobiecej zbrodni

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego kobiety popełniają zbrodnie rzadziej od mężczyzn? A może ciekawiło Was kiedyś jakiego typu są to przestępstwa i czym zajmuje się psychiatra sądowy? Teraz macie okazję poznać odpowiedzi na te i więcej pytań, bo reportaż ,,Morderczynie i psychopatki” dosłownie szokuje faktami. To reportaż, który mrozi krew w żyłach, podaje szczegóły zbrodni popełnionych przez kobiety.


,,Morderczynie i psychopatki” to portret 8 kobiet, których życie potoczyło się w jednym kierunku – w stronę zła. Wynik braku wychowania, wpływy środowiska, alkoholu i często też narkotyków. Popełniane w afekcie, z premedytacją i w pełni świadomości lub kompletnie nieświadomie. Morderstwa, uzależnienia, wykorzystywanie seksualne to tylko niewielka część tego co w swoim reportażu podaje nam Nahlah Saimeh.

,,Jak to możliwe, że kobieta zabija własnego męża?
Dlaczego świadomie pozostawia swoje dziecko na pastwę brutalnego partnera?
Dlaczego go nie chroni, a czasem przyczynia się do jego śmierci?
Tego typu sprawy wywołują ogromne poruszenie, ponieważ kobiety uchodzą za osoby empatyczne, serdeczne, łagodne.
Jednak cechy te prowadzą często do bagatelizowania zagrożeń płynących ze strony kobiet.
Co sprawia, że kobiety zadają ogromny ból inny m ludziom, a nawet odbierają im życie? Czy istnieją wzorce przestępstw typowo żeńskich?
Nahlah Saimeh, specjalistka w dziedzinie psychiatrii sądowej, przedstawia w swojej książce portrety psychologiczne kilku kobiet, które dopuściły się ciężkich przestępstw. Na przykładzie ośmiu drastycznych spraw ze swojej praktyki zawodowej opisuje okoliczności tych zbrodni i wyjaśnia, dlaczego pierwsze oznaki przemocy ze strony kobiet pozostają zwykle niezauważone i w pewnym momencie jest już za późno, by zapobiec przestępstwu.”

Wciągnęłam się od pierwszych stron i to dosłownie, bo ten tytuł pochłonęłam w jeden dzień. Pod tym trudnym tematem kryją się czasem brutalne, czasem straszne historie, które szokują czytelnika. ,,Morderczynie i psychopatki” to jakby dobry kryminał i horror razem wzięty, z tą różnicą że żadne z przedstawionych wydarzeń to nie wytwór bogatej wyobraźni autorki. Ten reportaż porywa czytelnika unaoczniając prawdziwe zbrodnie i przestępstwa popełnione przez kobiety. Co czułam czytając?


Na pewno ciekawość. Ciekawość tego co kierowało bohaterkami, których dane osobowe zostały oczywiście zmienione, dlaczego stanęły przed takimi dylematami życia i tego, jak potoczyły się ich dalsze losy, jakie dostały wyroki, co się z nimi dalej stało. Ale czułam też współczucie, kiedy okazywało się, że te historie nie są tylko czarno-białe albo zerojedynkowe. Kiedy okazywało się, że to nie one tak naprawdę zawiniły popełniając te straszliwe czyny tylko to co je ukształtowało. Oczywiście nie chcę żadnej z nich usprawiedliwiać i żeby było jasne – nie popieram ani jednej zbrodni popełnionej przez bohaterki reportażu ,,Morderczynie i psychopatki”, zauważam jedynie zależność, że gdyby pewne rzeczy nie wystąpiły w życiu tych kobiet, to tak naprawdę do wielu z tych przestępstw by pewnie nie doszło. Autorka to specjalistka w swojej dziedzinie. Przygotowane przez nią portrety psychologiczne są bardzo dokładne, podające czytelnikowi wgląd w sprawy z praktycznie każdej strony.

,,Zastępczy syndrom Munchausena to rzadka i trudna do zdiagnozowania poważna forma fizycznego i emocjonalnego maltretowania dziecka, a dotyczy zazwyczaj kobiet. W takich przypadkach matka pozoruje ciężką chorobę dziecka: sama wywołuje jej symptomy albo z rozmysłem wzmacnia objawy istniejącego schorzenia i w ten sposób zmusza lekarza do przeprowadzenia często inwazyjnych i niepotrzebnych badań, aby zdiagnozować tajemniczą chorobę. Takie dzieci szybko dochodzą do siebie po tym, gdy zostaną oddzielone od matki. Dolegliwości z reguły przybierają formę ,,napadu drgawek”, wymiotów, biegunki lub wysypki na skórze. Typowe w takich przypadkach jest to, że informacje pozyskane od matki nie pasują do wyników badań laboratoryjnych i innych orzeczeń lekarskich, co prowadzi do podejrzenia, że dziecko cierpi na wyjątkowo rzadką chorobę. (…) W wypadku Heike Schwipper sąd uznał znaczne ograniczenie zdolności kierowania własnym postępowaniem wynikającej z jej zaburzonej osobowości i skierował ją na pobyt w klinice psychiatrii sądowej.”

Co ciekawe pisarka nie poprzestaje tylko na opisach tego, do czego posunęły się bohaterki jej książki, kobiety z którymi autorka pracowała. Nie poprzestaje też na dokładnym opisie ich życia i samych wyroków, ale też z pierwszej ręki przedstawia jakie były jej zadania w każdej z tych spraw. Autorka z ciekawy sposób opowiada o swojej pracy – o tym czym się zajmuje, o co proszą ją instytucje i sądy i jak wygląda jej zajęcie. Nahlah przedstawia te tematy od samej podszewki, zaznaczając swój punkt widzenia na każdą z przedstawionych w książce spraw. Sama byłam świadoma istnienia takiej profesji jak ,,psychiatra sądowy”, jednak niespecjalnie interesowałam się tym jak tak naprawdę zajmują się osoby pracujące w tym zawodzie. Teraz już wiem i uważam, że to strasznie ciężka psychicznie i obciążająca praca – na pewno nie dla każdego. ,,Morderczynie i psychopatki” przedstawiają, mimo że dokładnie” to zaledwie ułamek pracy autorki, która starannie wybrała przypadki opisane w książce. Jedne z pozoru proste, inne znowu ocierające się o bardzo wrażliwe i ciężkie tematy takie jak molestowanie seksualne dzieci. Dużą rolę odegrał tutaj zespół tłumaczy i redaktorów dołączając do przypisów odpowiedniki artykułów polskiego prawa karnego (we fragmentach, w których autorka przytacza niemieckie prawo karne).

,,Zabójstwo Frederike Durlach to przykład tak zwanej eliminacji przeszkody, jak określa się to w fachowym żargonie. Do takich sytuacji dochodzi częściej w odwróconym układzie, to znaczy za przeszkodę uważany jest mąż, a zbrodni dokonuje żona – bądź też ją zleca – aby zrobić miejsce dla nowego partnera.
Osobiście nigdy nie poznałam Dietera Durlach, ale jego działania można ocenić na podstawie akt jako co najmniej zagadkowe. Przy tej sprawie nie mogłam pozbyć się wrażenia, że Durlach przekazywał kochance mrożące krew w żyłach opowieści o rzekomym zagrożeniu ze strony swojej żony, aby obudzić w niej gotowość do zaplanowania morderstwa Frederike i aktywnego go w tym wspierania.”

Autorka opisuje życia swoich bohaterek podając je za książkowe przykłady zaburzeń z różnych spektrum a czytelnik może rozeznać się w sprawach, o których jedynie słyszy się z telewizji. Szokujące sprawy z pierwszych stron gazet nigdy chyba jeszcze nie były tak dokładnie przybliżone czytelnikom jak za sprawą tego reportażu. To nie była łatwa lektura, zdecydowanie jednak ciekawa i porywająca.

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu MUZA!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bez oklasków" czyli Jan Englert szczerze o sobie!

Polubiłam w tej książce to, że jest ona żywą historią, niejako zobrazowaniem wydarzeń i chronologii Polskiej Sceny Teatralnej i Filmowej. I polubiłam też te uczucia, które we mnie wywołała – przypomniała mi bowiem jak bardzo lubię teatr i jak bardzo lubię być nie tylko widzem. Był przecież czas, kiedy z teatrem wiązałam swoją przyszłość a pozalekcyjną część swojej edukacji spędzałam właśnie w kołach teatralnych i grupie aktorskiej. Jan Englert w rozmowie z Kamilą Drecką przedstawił ciekawy punkt widzenia. Swój punkt widzenia na świat, który warto poznać i to w tej książce jest równie ważne jak sama otoczka rzeczowego i dobrze przygotowanego wywiadu. Napisanie recenzji „Bez oklasków” zajęło mi okrutnie dużo czasu, głównie ze względu na to, że nie mogłam patrzeć w ekran laptopa dłużej niż piętnaście minut, ale też dlatego, ciężko mi było zebrać po niej myśli. Sama rozmowa wywołała u mnie całą kaskadę przeróżnych odczuć od radości po nostalgię. „Jan Englert mówi o sobie, że jest złożony

[książka a ekranizacja #2] ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"

Czytając ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” wiedziałam, że za zapowiadany na okładce zabiorę się niemalże od razu po przeczytaniu książki. Tak faktycznie zrobiłam więc korzystając z wolnej chwili zapraszam Was na drugi post z zaczętej rok temu serii [książka a ekranizacja] Ten tytuł był już w mojej świadomości od dość dawna, a już zwłaszcza jeśli chodzi o film, który na liście netflixa przewijał się u mnie więcej niż kilka razy. Zawsze jednak wzbraniałam się przed obejrzeniem, bo przecież najpierw czytam książki a dopiero później oglądam ich filmowe obrazy i gdy natrafiłam w wakacje na książkowy kiermasz booksale.pl a w jego asortymencie znalazłam egzemplarz „Miłośników..)” to sami wiecie… On sam praktycznie załadował się do mojej zakupowej torby. Nie wiem tylko dlaczego z przeczytaniem zwlekałam aż do jesieni, chyba podświadomie czułam, że ten tytuł potrzebuje odpowiedniego klimatu i nastroju by odebrać go w całej swojej wspaniałości. To samo okaza

[RECENZJA PATRONACKA] "Wszystko już było" Marta Lenkowska

No i stało się! Debiut literacki Marty Lenkowiskiej już śmiga na rynku wydawniczym zbierając same pozytywne opinie. To dla mnie książka wyjątkowa pod wieloma względami, między innymi dlatego, że to także mój… DEBIUT PATRONACKI! Tak, dobrze czytacie, moje logo po raz pierwszy pojawiło się oficjalnie na okładce książki, którą możecie już zamawiać w księgarniach! A jeśli chcecie dowiedzieć się co mnie w tej książce dodatkowo ujęło to zapraszam na szczerą recenzję patronacką :) Przypomnij sobie kiedy ostatnio przygniotło Cię poczucie bezradności i okrutnej pustki. Przypomnij sobie i chodź ze mną w podróż do pachnącej i słonecznej Portugali. Zobaczymy blaski i cienie sławy, odtworzymy rodzinne więzi, naprawimy błędy przeszłości i na nowo pokochamy… siebie, innych, miejsca i smaki. Zobaczymy przemiany na lepsze i gorsze, będziemy świadkami dowodów ludzkiej dobroci. Powtarzaj za mną „Wszystko już było” , ale może być raz jeszcze. „Częściowa utrata pamięci to przekleństwo czy błogosławieństwo?