Przejdź do głównej zawartości

,,Sex, disco i kasety video" czyli Polska lat 90 w najlepszym wydaniu!

Wojciech Przylipiak niekwestionowanym mistrzem reportażu jest i nie mam co do tego wątpliwości. Jego nowa książka ,,Sex, disco i kasety viedo” tylko to potwierdziły. 323 strony rzetelnie zebranego i opracowanego materiału o czasach, które niejako ukształtowały dzisiejsze społeczeństwo pod względem kulturalnym i obyczajowym. Kino, muzyka, czasopisma i wiele innych – Polska lat 90. nigdy jeszcze nie była przedstawiona w tak ciekawy sposób!


,,Czas wolny w PRL”  (moja recenzja TUTAJ) był przyjemnym wspomnieniem tego jak (może) my sami lub nasi rodzice i dziadkowie spędzali swoje urlopy i weekendy. To była wakacyjna opowieść o podróżowaniu, zwiedzaniu i odpoczywaniu w czasach kiedy ludzie do szczęścia wiele nie potrzebowali. ,,Sex, disco i kasety video” wkracza w świadomość czytelników z niemałym tąpnięciem przypominając o tym co minione, ale ciągle żywe!

,,W wymarzonych dżinsach z pierwszego w mieście sklepu Levi’sa, żując gumę Turbo i z walkmanem przy pasku, z własną składanką ,,the best of”, jechało się na deskorolce oddać kasety video do wypożyczalni…
Lata 90. To czas szczególny. Kapitalizm po polsku dopiero raczkował i trzeba się było odnaleźć w nowych realiach. Niektórzy szybko się dostosowali – zbijali fortuny na produkcji pirackich kaset, handlowali, nagrywali, przegrywali albo kręcili filmy erotyczne. To również czas rozkwitu polskiej popkultury – wyrosłej z jednej strony z szarości i absurdu przełomu lat 80. i 90., a z drugiej z zachodniej popkultury, z której czerpaliśmy garściami, często bezkrytycznie.
Autor rozmawia ze świadkami i uczestnikami tamtych przemian, m.in.: właścicielem wypożyczalni kaset VHS, stadionowym handlarzem, twórcami gier video i kelnerką w nocnym klubie. O swoim biznesie z lat 90. opowiadają właściciele małej gastronomii, pierwsze szalone kroki w prywatnej stacji radiowej wspomina redaktor naturszczyk, a wydawca różowej prasy przybliża polski rynek erotyczny.
Jak oswajaliśmy się z supermarketami i jak rozpalał emocje pierwszy McDonald’s nad Wisłą? Kto dyktował modowe trendy, jak wyglądały reklamy telewizyjne, co jedliśmy na mieście, jakich filmów szukaliśmy w wypożyczalniach i co groziło za oddanie nieprzewiniętej kasety? Po jakie komiksy chodziliśmy do kiosków? Jak zaczął się w Polsce hip-hop i kto sprzedawał po sto tysięcy płyt?
Książka Wojciecha Przylipiaka to reportaż o rzeczywistości lat 90. Nie ma tu wielkiej polityki, są za to codzienne rozrywki, zwyczajne pasje, ekscytacje i nadzieje Polaków tamtych lat.
To książka o pokoleniu, ludziach, opowiedziana przez ich historie.”

Kto z nas nie miał nad łóżkiem plakatu z ,,Bravo” lub z ,,Dziewczyny” ze swoim ulubionym zespołem lub aktorem? Kto z nas nie czatował przy radiu by nagrać na kasetę swoje ulubione przeboje, tworząc własne składanki, odtwarzane później w walkmanach? Kto nie kolekcjonował naklejek z gum Turbo i nie wymieniał się karteczkami próbując ugrać jak najwięcej na wymianie ,,dwóch małych za jedną dużą”? Kto nie przymierzał spodni albo butów stojąc w listopadzie na kawałku tekturowego pudełka na rynku pełnym handlarzy przeróżnym towarem? Oglądanie teledysków w specjalnych programach telewizyjnych, gry na pierwszych konsolach i klasyczne ,,przedmuchiwanie kartridży”, czekanie całego tygodnia na najnowszy odcinek ulubionego serialu albo wyczekiwanie w kolejce po kasetę z piracką wersją Rambo… To tylko ułamek tego co można znaleźć w reportażu Wojciecha Przylipiaka -  ,,Sex, disco i kasety video”. 


Autor sięga też znacznie wcześniej, do raczkujących prywatnych telewizji lokalnych, po pierwsze wypożyczalnie kaset video. Nie trzeba szukać daleko by poznać historie tak dobrze znanym wszystkim od 25 roku życia i starszym, wystarczy zapytać się jak to było dorastać w czasach kiedy na Polskim rynku gastronomii pojawiały się pierwsze McDonalds’y a rodzinę można było zaskoczyć połączeniem z telefonu komórkowego. Sama te czasy pamiętam ledwie, ledwie. Niektóre rzeczy pamiętam lepiej, inne gorzej w końcu dorastałam już w równie dziwnych latach 2000. Wystarczy jednak że sięgnę pamięcią do tego co we wspólnym pokoju trzymała moja starsza siostra lub do historii opowiada nich przez moich rodziców, którzy lata 90 pamiętają, jakby były zaledwie wczoraj. Jednak historie osób tworzących tę historię są pod pewnymi względami jeszcze cenniejsze. Kogo zapytać o rynek filmowy jeśli nie dawnego potentata wypożyczalni kaset? Kogo poprosić o podzielenie się wspomnieniami jak nie z pierwszymi prezenterami i założycielami lokalnych telewizji? Kto w równie dokładny sposób opowie o początkach gier komputerowych niż twórców najpoczytniejszych wydawnictw, na przykład CD Projekt? Wydawcy czasopism, twórcy i redaktorzy – od komiksu po obraz na ekranach naszych telewizorów – relacje z pierwszej ręki. Festiwale muzyczne, koncerty i rywalizacja subkultur, a także wszechobecna erotyka niby pokrętnie ukrywana a jednak obecna w każdej dziedzinie sztuki i atrakcje nocnych klubów. Czytając można przeżyć niezwykłą wycieczkę do czasów, w których wszystko było jednocześnie dobrze znane i inne, stare, ale też i nowe. Pierwsze supermarkety, polskie produkcje filmowe – teraz uznawane na kultowe, nazwiska które swój debiut na antenie radia lub na wizji zaliczały właśnie w latach 90. Miszmasz wystrojów wnętrz, teraz zwany stylem eklektycznym a wtedy znanym jako ,,polskie realia”, beztroska disco, hip-hopowy wyraz rozgoryczenia, punkowy bunt i rockowa swoboda - wszystko w towarzystwie raczkującej reklamy i walki o przetrwanie małej gastronomii i lokalnych biznesów z coraz to rosnącymi zachodnimi potentatami. Wojciech Przylipiak po raz drugi zabiera czytelników w sentymentalną podróż w czasy, które każdy z nas pamięta lepiej, gorzej lub wcale, przedstawiając świadectwo czasów, z których wywodzi się dzisiejsza kultura. Przed rozwojem internetu wszystko było inne, ale skądś musiała wziąć się moda, która teraz tak ochoczo wraca.

Nie muszę mówić, że ,,Sex, disco i kasety video” to absolutny hit, z którym każdy młody człowiek powinien się zapoznać, ale hej! To czego nie znajdziecie we wspomnieniach rodziców znajdziecie właśnie w tej książce!

Świetny pisarski warsztat, opowieści rodem z ,,Kroniki Filmowej” brzmiące w głowie niczym najlepsze opowieści przygodowe a do tego zdjęcia – genialne ujęcia zapożyczone lub autorstwa samego autora jako dowód profesjonalnej roboty. Kolekcja autora, ale jego przygotowanie i rzetelne przygotowanie źródeł, jego lekkie pióro i talent do ujęcia zwyczajnych rzeczy w przeciekawy sposób to rozrywka dla każdego, nie tylko miłośnika historii.





Bawiłam się rewelacyjnie. Powspominałam, ale też dowiedziałam się wielu nowych ciekawych faktów. To była cudowna podróż w czasie do rzeczywistości, którą teraz można oglądać jedynie w krzywym zwierciadle. Cieszę się, że to jest aż tak dobra książka!

Za egzemplarz bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu MUZA!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bez oklasków" czyli Jan Englert szczerze o sobie!

Polubiłam w tej książce to, że jest ona żywą historią, niejako zobrazowaniem wydarzeń i chronologii Polskiej Sceny Teatralnej i Filmowej. I polubiłam też te uczucia, które we mnie wywołała – przypomniała mi bowiem jak bardzo lubię teatr i jak bardzo lubię być nie tylko widzem. Był przecież czas, kiedy z teatrem wiązałam swoją przyszłość a pozalekcyjną część swojej edukacji spędzałam właśnie w kołach teatralnych i grupie aktorskiej. Jan Englert w rozmowie z Kamilą Drecką przedstawił ciekawy punkt widzenia. Swój punkt widzenia na świat, który warto poznać i to w tej książce jest równie ważne jak sama otoczka rzeczowego i dobrze przygotowanego wywiadu. Napisanie recenzji „Bez oklasków” zajęło mi okrutnie dużo czasu, głównie ze względu na to, że nie mogłam patrzeć w ekran laptopa dłużej niż piętnaście minut, ale też dlatego, ciężko mi było zebrać po niej myśli. Sama rozmowa wywołała u mnie całą kaskadę przeróżnych odczuć od radości po nostalgię. „Jan Englert mówi o sobie, że jest złożony

[książka a ekranizacja #2] ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"

Czytając ,,Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” wiedziałam, że za zapowiadany na okładce zabiorę się niemalże od razu po przeczytaniu książki. Tak faktycznie zrobiłam więc korzystając z wolnej chwili zapraszam Was na drugi post z zaczętej rok temu serii [książka a ekranizacja] Ten tytuł był już w mojej świadomości od dość dawna, a już zwłaszcza jeśli chodzi o film, który na liście netflixa przewijał się u mnie więcej niż kilka razy. Zawsze jednak wzbraniałam się przed obejrzeniem, bo przecież najpierw czytam książki a dopiero później oglądam ich filmowe obrazy i gdy natrafiłam w wakacje na książkowy kiermasz booksale.pl a w jego asortymencie znalazłam egzemplarz „Miłośników..)” to sami wiecie… On sam praktycznie załadował się do mojej zakupowej torby. Nie wiem tylko dlaczego z przeczytaniem zwlekałam aż do jesieni, chyba podświadomie czułam, że ten tytuł potrzebuje odpowiedniego klimatu i nastroju by odebrać go w całej swojej wspaniałości. To samo okaza

[RECENZJA PATRONACKA] "Wszystko już było" Marta Lenkowska

No i stało się! Debiut literacki Marty Lenkowiskiej już śmiga na rynku wydawniczym zbierając same pozytywne opinie. To dla mnie książka wyjątkowa pod wieloma względami, między innymi dlatego, że to także mój… DEBIUT PATRONACKI! Tak, dobrze czytacie, moje logo po raz pierwszy pojawiło się oficjalnie na okładce książki, którą możecie już zamawiać w księgarniach! A jeśli chcecie dowiedzieć się co mnie w tej książce dodatkowo ujęło to zapraszam na szczerą recenzję patronacką :) Przypomnij sobie kiedy ostatnio przygniotło Cię poczucie bezradności i okrutnej pustki. Przypomnij sobie i chodź ze mną w podróż do pachnącej i słonecznej Portugali. Zobaczymy blaski i cienie sławy, odtworzymy rodzinne więzi, naprawimy błędy przeszłości i na nowo pokochamy… siebie, innych, miejsca i smaki. Zobaczymy przemiany na lepsze i gorsze, będziemy świadkami dowodów ludzkiej dobroci. Powtarzaj za mną „Wszystko już było” , ale może być raz jeszcze. „Częściowa utrata pamięci to przekleństwo czy błogosławieństwo?